Przejdź do treści

Atrakcja jak z bajki. Mało turystów o niej wie

Jeśli nieoczywiste atrakcje to coś, co kochacie najbardziej, to NaSatta Light Festival obowiązkowo musi znaleźć się na liście rzeczy do zobaczenia podczas wakacji w Tajlandii. To niesamowite miejsce, które przenosi odwiedzających w magiczny świat kolorów i dźwięków. Festiwal jest uznawany za jeden z najpiękniejszych pokazów świateł na świecie. Łączy sztukę nowoczesną z opowieścią o tajskiej kulturze.

Park NaSatta znajduje się zaledwie 80 kilometrów od Bangkoku, w prowincji Ratchaburi. Można tu dojechać zwykłą taksówką albo skorzystać z jednej z aplikacji oferujących usługi transportowe. Jednodniowe wycieczki do parku NaSatta organizuje też część hoteli ze stolicy Tajlandii. Taki popołudniowy wypad za miasto jest doskonałym pomysłem na złamanie rutyny i odpoczynek od głośnego i ciasnego Bangkoku.

Park NaSatta zamienia się w magiczną krainę

Park milionów świateł

Festiwal świateł to ogromna przestrzeń, na którą składają się aż 24 tematyczne strefy, miedzy innymi świetlne tunele, magiczny las, mieniące się dziesiątkami barw jezioro, czy jaskinie, w których ruchome obrazy opowiadają historię tej części świata. Kiedy zapada zmrok, park zamienia się w mityczną krainę pełną błyszczących posągów, wróżek i świętych duchów. Gwarantuję, że nawet, jeśli jesteście fanami imprezowych, uliczek i hałaśliwych barów w centrach azjatyckich metropolii, to NaSatta urzeknie Was swoją atmosferą.

NaSatta Light Festival najlepiej odwiedzić wieczorem, kiedy zapada zmrok. Wtedy zapalają się miliony ledowych lampek w setkach kolorów, które tworzą niesamowite widowisko na powierzchni blisko pięciu hektarów. Przejście całej magicznej ścieżki zajmuje przynajmniej godzinę, ale polecam zaplanować sobie tu przynajmniej dwa razy tyle czasu. Klimat NaSatta Light Festival jest tak urzekający, że nie będziecie chcieli stąd wracać.

Świetlne instalacje zapalają się o 18:00

Wieczorem dzieje się magia

Iluminacje włączają się o godzinie 18:00, a park jest otwarty do godziny 22:00 codziennie, z wyjątkiem poniedziałków. Na miejscu można wypożyczyć tradycyjne tajskie stroje, które idealnie pasują do sesji fotograficznych. Sam wstęp do NaSatta kosztuje 300 bahtów, a więc nieco ponad 30 złotych. Jak na taką atrakcję, to naprawdę niewiele.

Dojazd z Bangkoku powinien zająć około półtorej godziny. Polecam wybrać się tu w środku tygodnia, w ten sposób unikamy tłumów, które tradycyjnie oblegają wystawę świateł w piątki, soboty i niedziele. Większość z odwiedzających to mieszkańcy Tajlandii. Niewielu turystów wie o tej atrakcji, a jeszcze mniej decyduje się na wieczorną wycieczkę z Bangkoku.

Na miejscu można wypożyczyć tradycyjne stroje

Światła tylko do maja

NaSatta Light Festival jest okresową instalacją. Co prawda sam park funkcjonuje przez cały rok, ale tematyczne, świetlne strefy będą dostępne tylko do 3 maja. Ci, którzy nie zdążą zobaczyć tego niesamowitego widowiska, będą musieli poczekać na kolejną jesień. Festiwal rusza zazwyczaj w połowie listopada, zmieniając co roku swój główny motyw. Jedno pozostaje jednak bez zmian – niepowtarzalny klimat wielobarwnych iluminacji, który w połączeniu z dźwiękami zabiera nas w zupełnie inną rzeczywistość.

Poza sezonem świateł w parku NaSatta można podziwiać dziesiątki rzeźb, tymczasowe wystawy, realistyczne figury mnichów, tajskie budynki czy skalne tunele.  Zacienione ścieżki prowadzą przez bujne, zielone ogrody pełne kwiatów i egzotycznych roślin. Nawet bez świateł, park NaSatta jest miejscem, które warto zobaczyć.

Światła przenoszą nas do krainy lodu i ognia

Kokosowa prowincja

Prowincja Ratchaburi jest jedną z centralnych prowincji Tajlandii, położoną na zachód od Bangkoku. Obok parku NaSatta Można tu znaleźć wiele znanych atrakcji, takich jak choćby najsłynniejszy w Azji targ wodny Damnoen Saduak, do którego ze stolicy można dojechać w niepełna dwie godziny.

To także region słynący z największych hodowli kokosów w całej Tajlandii. Przy trasach i ulicach często można tu spotkać niewielkie stragany, na których sprzedawcy wystawiają młode kokosy zerwane prosto z drzew. Mniejsze drogi prowadzą regularnie przez ciągnące się kilometrami kokosowe sady, poprzecinane kanałami melioracyjnymi.