W listopadzie 2025 roku zmieniają się zasady przyznawania turystycznych wiz w jednym z najbardziej popularnych jesienno-zimowych kierunków wakacyjnych. Władze Tajlandii chcą walczyć z tymi, którzy przebywają w ich kraju bez zezwolenia albo wykorzystują dziury w przepisach.
- rząd wprowadza maksymalną liczbę dni, które w kalendarzowym roku będzie można legalnie spędzić w Królestwie Tajlandii
- długoterminowi turyści nie będą mogli korzystać z tzw. Visa-runs, które od teraz stają się nielegalne
- 60-dniowa wiza będzie można przedłużyć tylko raz, o 30 dni. Drugie przedłużenie, zgodnie z nowymi przepisami w praktyce jest tylko 7-dniowym okresem na upuszczenie kraju
- osoby, które wcześniej notowano podczas wielokrotnych prób przekroczenia granic z Birmą albo Kambodżą, otrzymają pełen zakaz wjazdu do Tajlandii
Niestety nowe, zaostrzone przepisy mogą być uciążliwe także dla osób legalnie podróżujących po Azji Południowo-Wschodniej. Tajlandia, a przede wszystkim Bangkok to centralny hub komunikacyjny w tej części świata. Przemieszczają się tędy zwiedzający Wietnam, Kambodżę, Laos, Malezję czy Filipiny. Może się okazać, że przy trzecim lub kolejnym wjeździe do Tajlandii, nawet na okres kilku dni, będzie trzeba wykazać się szeregiem dokumentów i potwierdzeń wskazujących na turystyczny charakter pobytu. Stanie się tak dlatego, że trzeci i każdy kolejny wjazd do Tajlandii w roku kalendarzowym będzie mógł być potraktowany jako kolejne przedłużenie wizy, na które nowy system nie zezwala.
Biuro Imigracyjne zaostrza weryfikację osób wjeżdżających do Tajlandii, a polecenie wprowadzenia nowych przepisów wydał sam premier Anutin Charnvirakul. Dane imigracyjne pokazują, że bardzo wiele osób przebywa w Tajlandii tylko dzięki nieszczelnemu systemowi oraz przypadkom korupcji podczas kontroli granicznej, a ich pobyt nie ma charakteru turystycznego. W związku ze zwiększoną aktywnością przestępczą prowadzoną przez obcokrajowców, od listopada tego roku limit dozwolonego pobytu w Tajlandii skrócono do 90 dni w roku kalendarzowym.
Koniec z Visa Runs
Zmiana przepisów dotknie przede wszystkim tych, którzy korzystali z tzw. Visa runs, czyli jednodniowych wycieczek i wyjazdów do Birmy i Kambodży, dzięki którym odnawiali 60-dniową wizę tajską. Dzięki takim zabiegom wiele osób przebywało na terenie Tajlandii nawet kilka lat. Poza tym Tajlandia zmaga się z coraz większą liczbą nielegalnych aktywności, takich jak internetowe scamy czy hakerstwo, prowadzonych miedzy innymi przez obywateli krajów Europy Wschodniej czy Chin, którzy w turystycznym raju pozostają niezauważeni i bezkarni. Większość z nich przedłuża wizy korzystając z dziury w prawie, którą Tajlandia chce załatać.
„Nowe, szczelniejsze przepisy mogą nieco wydłużyć procedurę wjazdową, szczególnie w godzinach szczytu” – mówi Pol Maj Cheongron, szef Biura Imigracyjnego Królestwa Tajlandii – „Nasze działania nie mają na celu odstraszenia turystów, ale przyciągnięcie ‘jakościowej turystyki’ i tych, którzy mają dobry wpływ na ekomonię Tajlandii”
To nie pierwszy raz, kiedy Tajlandia zmienia wewnętrzne przepisy związane bezpośrednio z bardzo istotnym dla kraju segmentem turystycznym. W ciągu ostatnich kilku lat wprowadzono tam między innymi wydłużenie wizy turystycznej z 30 do 60 dni. Dostępny jest także szeroki wachlarz wiz długoterminowych.
Eksperymenty z używkami
Tajlandia zalegalizowała również całkowicie sprzedaż i używanie marihuany. Z tego pomysłu wycofała się jednak już po kilkunastu miesiącach. Powodem były między innymi liczne akty agresji i setki przestępstw popełnianych przez turystów będących pod wpływem narkotyków. „Turyści z zachodu nie dorośli do tego, żeby w sposób odpowiedzialny korzystać z tego, co oferuje złagodzenie przepisów” – mówili Tajowie, komentując coraz częstsze doniesienia o wybrykach w turystycznych regionach kraju, takich jak Pattaya czy Phuket.
Jesienią tego roku zaostrzono także zakaz sprzedaży alkoholu, obowiązujący w godzinach popołudniowych, pomiędzy 14:00 a 17:00. Na prośbę i liczne wnioski przedstawicieli branży turystycznej władze Tajlandii wróciły jednak do poprzednich regulacji, kiedy zakazom nie podlegały licencjonowane bary i restauracje, a jedynie sklepy.
fot. Świat na 4 Stopy / Parlament Królestwa Tajlandii w Bangkoku